2006-11-01
O prowadzeniu szkoły tańca opowiadają Katarzyna Cichopek i Marcin Hakiel.
Szkoła jest waszym wspólnym przedsięwzięciem. Czy oboje zajmujecie się nią w różnym stopniu?
Katarzyna Cichopek: Marcin zajmuje się techniczną, organizacyjną i taneczną stroną akademii. Ja firmuję ją nazwiskiem. Fakt, że jestem aktorką, ułatwia nam promocję szkoły. Ja jednak nie uczę. Oczywiście przebywam w niej, pomagam, współtworzę. Ale to bardziej szkoła Marcina niż moja, dlatego nazywa się Hakiel Akademia Tańca. Ja chcę się poświęcić aktorstwu.
Marcin Hakiel: Kasia urządza wnętrze akademii, dobiera odpowiednie kolory i rodzaje materiałów - ma świetne wyczucie gustu. Pięknie urządziła nasze mieszkanie. Nie miałem wątpliwości, że dobrze zaprojektuje również szkołę. Ja zająłem się techniczną stroną szkoły.
 | Katarzyna Cichopek i Marcin Hakiel, właściciele szkoły tańca |
Gdy patrzy się na wasze życie przez pryzmat mediów wydaje się bajkowe.
KC: Nasze życie tylko wygląda tak cudownie. Ludzie widzą mnie zawsze pięknie umalowaną, uśmiechniętą, w ślicznej sukience na bankietach. Nie wiedzą jednak, że ja się wcale na nich dobrze nie bawię. Nawet zjeść nie mogę, bo fotoreporterzy uwielbiają robić mi zdjęcia, gdy mam akurat kluska między zębami. Dlatego marzę o wieczorze w domu, gdy będę mogła wyciągnąć nogi we własnej pościeli i po prostu pooglądać telewizję.
Fragment wywiadu opublikowanego w miesięczniku Własny Biznes Franchising Info nr 22 (nakład wyczerpany)